Z DOŚWIADCZENIA LOGOPEDY cz. 1- Czego unikać w ćwiczeniach artykulacji?

0

Nowy Rok, a z nim nowy cykl artykułów. Będę dzielić się w nich z Wami swoimi własnym błędami, które widzę z perspektywy czasu i których już staram się nie popełniać. Mam nadzieję, że w tekstach tych odnajdziecie inspirację, wsparcie i okazję do pogłębionej refleksji nad naszą piękną, ale jakże wymagającą pracą. Dziś zaczynam od tematu szeroko pojętych ćwiczeń artykulacyjnych.

To nie telefon w rękach Oli, ale pilot od oświetlenia 🙂

O ile szeregi, sekwencje czy układanki lewopółkulowe możemy bez problemu i bez większego namysłu zaaranżować w kapitalną zabawę, tak z trudnymi, wymagającymi ogromu pracy i precyzji ze strony dziecka ćwiczeniami narządów artykulacyjnych nie jest już tak łatwo. Chcę dziś podzielić się moim błędem z przeszłości, przed którym chcę Was ustrzec.

Jako bardzo ambitna pani logopedka przygotowałam spis ćwiczeń artykulacyjnych na danym etapie pracy z pewnym dzieckiem. Siedziałam cały wieczór, ułożyłam piękny spis około 10 ćwiczeń i wydrukowałam estetyczną czcionką. Na kolejnym spotkaniu przećwiczyłam wszystkie z Podopiecznym, a na koniec wręczyłam je mamie jako zadanie domowe. Wszyscy się zgodzimy, że regularne ćwiczenia w domu są bardzo ważne w przypadku problemów z pracą narządów artykulacyjnych. Mama podziękowała, poszli.

Minął tydzień.

Ćwiczenia nie były łatwe, ale dziecko było w stanie je wykonać. Były konieczne i wszyscy o tym wiedzieliśmy. Wszystko byłoby dobrze i do przeżycia, gdyby nie fakt, że… dziecko zanudziło mi kompletnie.

ZANUDZIŁAM BIEDNE DZIECKO MOIMI PIĘKNIE OPISANYMI ĆWICZENIAMI

Ja, która chciała dobrze. Wiecie co zrobiłam źle? Zapomniałam, że to jest DZIECKO. Zapomniałam, że hipokamp w jego mózgu lubi rzeczy CIEKAWE a w przeciwnym razie najzwyczajniej w świecie WYŁĄCZY MYŚLENIE. Zapomniałam, że nauka u mnie powinna być zabawą. A przecież zawsze chcę, żeby dzieci wracały do mnie na zajęcia z uśmiechem , a nie smutną miną…

ZAPOMNIAŁAM. ALE KAŻDEMU SIĘ ZDARZA – WAŻNE, BY WYCIĄGNĄĆ WNIOSKI

I na szczęście w porę się opamiętałam. Teraz piszę to samo Wam – róbcie dokładne diagnozy, przyglądajcie się wymowie i budowie narządów artykulacyjnych nawet sto razy jeśli jest taka potrzeba, spisujcie i notujcie. Później opracujcie najlepsze ćwiczenia. A na koniec zastanówcie się jak je “ubrać” w zabawę, żeby dziecko chciało je wykonać i nie miało poczucia, że ćwiczy coś bardzo trudnego i nudnego.

Każde ćwiczenie można przekształcić w świetną zabawę. Tak naprawdę każdą znaną nam zabawę jesteśmy w stanie “przerobić” na zabawę artykulacyjną. Musimy tylko pomyśleć. Pod spodem podrzucam Wam kilka moich pomysłów – to naprawdę kropla w morzu, ale być może Wasze pomysły zamieścicie w komentarzach pod artykułem i dzięki temu będziemy mieli tutaj prawdziwą burzę mózgów i wzajemnej inspiracji.

LOTERYJKA

Potrzebujemy tutaj dodatkowo klasycznej kostki do gry. Przygotowujemy 6 kart (może być więcej, wtedy będą potrzebne 2 kostki) i numerujemy je od 1 do 6. Na każdej z kart zapisujemy lub rysujemy dane ćwiczenie artykulacyjne. Dziecko rzuca kostką, a po wyrzuceniu danej ilości oczek, odszukuje kartę z taką cyfrą. Niby niewiele, a już wprowadza atmosferę zabawy.

Loteryjka. Sześć ponumerowanych kart z ćwiczeniami i kostka do gry

 

KLASYCZNA GRA PLANSZOWA

Każde ćwiczenia artykulacyjne najłatwiej “ubrać” w klasyczną planszówkę. Potrzebujemy tylko kostki do gry i dwóch pionków. Pokonując kolejne pola, wykonujemy zapisane na nich ćwiczenia artykulacyjne. Proste, szybkie, a dodatkowo wprowadza element rywalizacji, który angażuje dziecko.

Każde ćwiczenia można przedstawić za pomocą gry planszowej narysowanej dosłownie “na kolanie”.

WIATRACZKI, KOŁA – LOSOWANIE

Na wiatraczku lub wyciętym kole zaznaczamy pola. Na każdym z pól umieszczamy po 1 zadaniu. Dziecko dmucha na wiatraczek i czeka na jakim polu zatrzyma się on (trzeba dołożyć papierowy wskaźnik). W przypadku koła, umieszczamy na jego środku wykałaczkę lub rurkę do napojów i kręcimy. Którym bokiem koło się zatrzyma , to zadanie wykonujemy.

Wiatraczki, koła, same “losują” za nas zadanie do wykonania.

MAŁY ARTYSTA CZYLI ĆWICZENIA W SZTUCE

Zaproponuj Maluchowi, aby samodzielnie odrysował swoją dłoń na kartce. Następnie na każdym z palców napisz po jednym ćwiczeniu artykulacyjnym. Kolorując obrazek, wykonujcie po kolei zadania na każdym z palców. Maluch pochłonięty kolorowaniem nie będzie się nudził, a aktywnie działał.

CO JESZCZE?

  1. DOMINO – ćwiczenia artykulacyjne mogą być oznaczane takimi samymi nazwami lub obrazkami, które łączymy układając domino. Na moim blogu możesz pobrać domino do ćwiczeń głoski [Ł]: https://logopedarybka.pl/produkt/domino-gloska-l/
  2. MEMORY – przygotuj dwa komplety obrazków jak w klasycznym memory. Na każdym z obrazków umieść dane ćwiczenie. Kiedy dziecko odkryje parę, wykonajcie razem 2 ćwiczenia.
  3. PRZENOSZENIE ZADAŃ NA RURCE – napisz ćwiczenia na papierowych marchewkach, a obok umieść plastikowy kosz. Maluch “zasysa” marchewki za pomocą słomki do napojów i przenosi je do koszyka. Po przeniesieniu marchewki, wykonuje zapisane na niej zadanie. To ćwiczenie dodatkowo jest ćwiczeniem mięśnia okrężnego warg oraz zwiększania pojemności płuc dziecka.
  4. KLASY – na podłodze narysuj klasy, które znamy z dzieciństwa. W każdym okienku umieść dane ćwiczenie artykulacyjne.
  5. FRYZJER – pokazywałam Wam kiedyś zabawę we fryzjera. Na każdym z “włosów” zapisujemy jedno ćwiczenie artykulacyjne. Który włos dziecko obetnie, to ćwiczenie wykonuje.

Łatwo wpaść w rutynę i zapomnieć, że mamy do czynienia z dzieckiem, które potrzebuje ciekawych i interesujących bodźców. Mam nadzieję, że moje podpowiedzi będą przydatne w Waszej pracy. Liczę też na Wasze pomysły w komentarzach – zróbmy prawdziwą burzę mózgów i uczmy się od siebie nawzajem 🙂

Share.

Komentarze wyłączone.