Wspieranie mowy to nie same ćwiczenia – to styl życia

5

Wspieranie mowy – temat z założenia istotny, ważny i może nawet nieco na topie. Jolka z pierwszego piętra pracuje z synkiem i mały, choć ma dopiero dwa lata, gada jak najęty. Ta to dopiero wspiera jego mowę, nie ma co! Pewnie od rana do nocy robią ćwiczenia lewopółkulowe. Ja nie mam czasu na to, bo kiedy?

Czasu nie ma dziś nikt. Nawet ja ostatnio nie mogę skończyć kilku ważnych tekstów dla Was. Ale nie będziemy tutaj narzekać, to nie ten blog. Powiem wprost – jeśli uważasz, że termin “wspieranie rozwoju mowy” jest synonimem sformułowań typu “ćwiczymy od rana lewą półkulę“, “zróbmy jeszcze raz układankę lewopółkulową“, “dziś ćwiczymy sekwencje” i tym podobne, to Ci współczuję. Współczuję, bo takie wyobrażenie musi przerażać – oto on: biedny dwulatek zakuty w kajdany zbyt wysokich ambicji matki lub ojca. Uciemiężone dziecko zmuszane do ogromnego wysiłku w pocie czoła. Kochana/-y! Ale to nie tak – odetchnij teraz spokojnie.

Tak jak zdrowym stylem życia nie określę życia osoby, która codziennie ćwiczy, ale oprócz tego je co popadnie, żyje w stresie i pali papierosy, tak wspieraniem rozwoju mowy nie można określić suchych ćwiczeń od rana do wieczora. Ćwiczenia są ważne. Pisałam o nich choćby tutaj – doczytaj KLIK! . Lewa półkula i wykształcenie jej dominacji dla funkcji mowy są bardzo ważne, ale to nie jest remedium, które sprawi, że stanie się cud.

 

BO WSPIERANIE ROZWOJU MOWY U MALUCHA TO NIE TYLKO ĆWICZENIA – TO STYL ŻYCIA

 

JEDZENIE I PICIE

To nie jest piękne, blogerskie zdjęcie – ale jest prawdziwe. Samo życie!

Wyobraź sobie, że masz przed sobą niemowlaka. Spróbuj odpowiedzieć na pytanie – jak wspierać rozwój jego narządów artykulacyjnych? Już słyszę jak pukasz się po czole. A zupełnie niepotrzebnie. Pamiętaj, że karmienie piersią jest pierwszą rzeczą jaką możesz poczynić w tym kierunku. Abstrahuję od sytuacji kiedy po prostu się nie da. Sama jestem tego najlepszym przykładem, ale wiem, że warto walczyć. Podczas karmienia piersią pracują te same mięśnie, co podczas artykulacji – język, policzki, żuchwa, wargi. To nie wszystko – maluch ćwiczy pionizację języka oraz oddychanie nosem. Kiedy zacznie samodzielnie i stabilnie siedzieć, zacznij uczyć go pić z kubeczka otwartego – tylko otwarty kubek jest najlepszym treningiem artykulatorów – znów oddychanie nosem, napięcie warg, pionizację szerokiego języka. W podróży lepiej wybrać bidon z rurką niż kubek niekapek. A jeśli jeszcze zrobisz “ogranicznik” na rurce, który pozwoli na trzymanie jej tylko wargami, a nie zębami, to już w ogóle będzie wspaniale.

Od tego momentu ucz także gryźć – nie daj się kusić reklamom słoiczków z rozkosznymi etykietami i papką w środku. Grzmią o tym specjaliści wielu dziedzin – gryzienie rozwija żuchwę i szczękę malucha, pozwala na trening prawidłowego połykania. Nie bój się jabłka, skórek chleba czy kawałków ugotowanego brokuła. Czuwaj, bądź obok, ale pozwalaj na trening mięśni artykulacyjnych – myślisz, że wiele z nich pracuje podczas spożywania papek? Niestety, rozczaruję Cię.

KĄPIEL

Częste mycie skraca życie, ale wspiera rozwój mowy. Coś się dzieje – jest woda, są emocje, jest zabawa! Ileż można nauczyć się podczas kąpieli – nowe słowa i określenia (ciap ciap, hlup hlup, pac pac o taflę wody, ziuuuu leje się z kranu itp.), zdolności motoryczne (przelewamy wodę z jednego kubeczka do drugiego),  doznania dotykowe (woda ciepła i chłodna, szczoteczka, gąbka), koordynacja ruchów ciała. Tak wiele w tak banalnej sytuacji!

SPRZĘTY

Nie będę Cię straszyć i grozić palcem, że tablet to zło, a telewizja to największy wróg Twojego dziecka. Powiem Ci tylko jak matka – albo chcesz, żeby mówiło, albo włączaj bajki dalej. Tyle. To są fakty, tu nie potrzeba przytaczania dziesiątek badań (choć jest ich tyle i więcej). Zbyt wiele diagnoz dokonałam, zbyt dobrze widzę jak działają moje dzieci, kiedy zobaczą gdzieś grający ekran. To jest jak hipnoza. Ja wiem – wywiesisz wtedy pranie, może jak ja skończysz pisać artykuł, a może pozwoli Ci to wykonać ważny telefon. JA TO ZNAM. Ale naprawdę znajdź inny sposób – kup tablicę magnetyczną z pisakiem. Zobaczysz ile będzie frajdy, a i ściany czyste. Szukaj, obserwuj dziecko. Dziecko do 2. roku życia nie powinno oglądać zupełnie telewizora. Po tym okresie polecam stare bajki z naszego dzieciństwa – tempo akcji, muzyka i wypowiedzi bohaterów są tam o wiele mniej bombardujące zmysły niż dzisiejsze przeboje kinowe. Pamiętaj też o tym, że jedzenie z tabletem przed talerzem, to nie jest jedzenie. To ładowanie w siebie kilodżuli jak maszyna. Nie ma oglądania wyglądu potrawy, jej koloru, nie ma dyskusji o tym czy dobre czy ble, nie ma świadomego treningu koordynacji oko – ręka. Nie ma. Ale ja tylko mówię, Ty zrób jak uważasz.

ZABAWA

Świadomie wybieraj czym Twoje dziecko będzie się bawić – kupuj zabawki, które dadzą mu możliwość rozwoju, treningu sfer poznawczych (wzroku, słuchu, umiejętności manualnych, kombinowania i myślenia logicznego, koncentracji, wchodzenia w role, pamięci itd.). Stawiaj na klasykę – drewniane i plastikowe klocki, kredki, lalki i misie, samochodziki, figurki zwierzątek, mnóstwo książeczek. Na tyle na ile możesz – bierz udział w zabawie. Pokaż, że chcesz być jej uczestnikiem, pokazuj jak można się bawić, ucz prostych dialogów. Zaskakuj niecodziennym wykorzystaniem przedmiotów – zrób z wiaderka kosz do piłki, a z taśmy klejącej liny w pokoju z przyczepionymi samogłoskami.

 

ROZMOWA

Można mówić i mówić. Każdy z nas mówi do dzieci. Ale mów świadomie – dwulatek nie jest w stanie w pełni zapamiętać i zrozumieć zdania wielokrotnie złożonego. Mów tak, aby dziecko potrafiło zrozumieć. Co będzie łatwiejsze? “Oj, zobacz, tam stoi Alicja w tej zielonej sukience w białe kropki widzisz ją tam?” czy może “O! Tam Ala! Ala ma sukienkę. Jaką? Zieloną. W kropki – hop hop”. Nazywaj to, na co patrzycie. Prosto, rzeczownikami w mianowniku, prostymi czasownikami i określeniami. Zadawaj pytania, ale też najprościej – kto? co? co robi? jaki? Jeśli maluch nie odpowiada, mów wolno za niego. Wyklaszcz wyraz. Kogo nie ma? KO -TA. Teraz ty – KO – TA. Pytaj, ale zawsze daj czas na odpowiedź, na namysł. Nie wyręczaj zbyt szybko odpowiedzią.

NO WŁAŚNIE – SAMODZIELNOŚĆ

Ja wiem, że Ty chcesz dobrze. Ale niechże się pobrudzi, ale zje samo. Niechże się obleje, ale woda wyschnie, a ono będzie mieć poczucie sprawstwa – tak ważne! Niechże się pomaluje, ale narysuje. Niechże nachlapie, ale umyje rączki samodzielnie. Wiem, że trzeba dzieciom zęby myć, ale po myciu niech dostanie (nawet już wypłukaną) szczoteczkę i “myje” samo. Dziecko tego chce, o tym marzy. By mogło SAMO. A nic tak nie wspiera jego rozwoju.

PRACE NA WYSOKOŚCIACH

Schody są niebezpieczne, ale bardzo rozwojowe. Naprzemienny ruch nóg: lewa, prawa, lewa, prawa – to nic innego jak stymulowanie ośrodków lewej półkuli, która właśnie w taki, sekwencyjny, sposób działa. Zobacz jak to wszystko jest ze sobą powiązane – co ma chodzenie po schodach do mówienia? Ogromnie dużo. Nie bój się schodów. Idź obok, podtrzymuj, miej “na oku”, ale ucz jak najwcześniej. To rada z mojego własnego doświadczenia.

KARETA

Jeśli stoisz przed wyborem modelu wózka spacerowego, zwróć uwagę na sposób montowania siedzenia względem rodzica. Istotne jest, aby dziecko podczas spacerów siedziało przodem do Ciebie. Oczywiście, że świat jest dla niego fascynujący, ale nic mu z jego oglądania, jeśli Ty mu o nim nie opowiesz i nie wyjaśnisz. A jak ma uczyć się mowy, jeśli podczas długich, wiosennych spacerów nie widzi Twojej twarzy, mimiki, emocji, nie widzi układu narządów artykulacyjnych? Co najwyżej słyszy Twój głos zza pleców. Tak to nawet ja bym nie chciała “wspólnie” spacerować. Nie, ten cudzysłów nie jest użyty przez pomyłkę. Pamiętaj jednak, że nic tak nie stymuluje jak chodzenie, bieganie i skakanie. Jeśli nie musisz, nie zabieraj wózka. Pozwól, by Maluch mógł potrenować koordynację ruchów ciała, nowe umiejętności (wspinanie się, skakanie), naprzemienność ruchów.

CZYTAJ, CZYTAJ, CZYTAJ

Nie będę się tutaj rozpisywać – zainwestujcie w półkę, na której mieszkać będą Wasze książeczki. Małego dziecka nie zainteresuje wiersz Brzechwy. Najpierw nie samo czytanie jest istotne, ale opowiadanie tego co widać, wskazywanie palcem, naśladowanie odgłosów, modulowanie głosu, zadawanie pytań, zgadywanie. To ma być fantastyczna analiza ilustracji i gdzieś tam przemycony tekst, albo jego fragmenty. Dopiero kiedy zauważysz, że dziecko jest w stanie skupić się na słuchanym tekście, z powodzeniem możecie czytać. Ale u każdego dziecko następuje to w różnym czasie – obserwuj. O samej nauce czytania nie wspomnę, pisałam o tym tam KLIK!

 

Jeśli jesteś w tym miejscu to mogę Ci pogratulować – ten artykuł nie należy do najkrótszych, a ja mam nadzieję, że jego lektura była dla Ciebie pozytywnym doznaniem. Myślę, że mógłby on być dużo dłuższy, może nawet pokuszę się o kolejne jego części, ale chcę, żebyś zapamiętał/ -a najważniejszy jego sens – wspieranie rozwoju mowy to pewien styl życia, to założenie, że pewnych rzeczy nie tolerujemy i unikamy, a na inne kładziemy nacisk. Tylko tyle i aż tyle. A teraz, do dzieła!

 

 

Share.

5 komentarzy

  1. Dorota Aksamit on

    Genialny tekst, opisane krótko, zwięźle i dobitnie, praktyczne rady, codzienne sytuacje z maluchem. 👍👍👍 Skoncentrowany mini przewodnik, co wybrać, bo to nie tylko/aż mowa, to fascynujące jak cały rozwój jest ze sobą powiązany i jak możemy wspierać nasze dzieci z każdej strony, uwielbiam 😊👌

  2. Magdalena Rybka on

    Dorotko bardzo Ci dziękuję! Zawsze kiedy czytam taki komentarz dostaję nowej energii do pracy 🙂

  3. Tak naprawdę piszesz o tym, co powinno być naturalną konsekwencja posiadania dziecka. Nie rozumiem rodziców, którzy nie maja czasu dla dziecka, dlaczego więc decyduja się na ich posiadanie?. Zapominają, że “to to” małe, chodzące trzeba jakos wychować? Takie podejscie jak twoje powinien mieć każdy. Dziwny jest ten świat, skoro do rzeczy podstawowych trzeba ludzi przekonywać i uświadamiać. Pozdrawiam i gratuluję podejścia. Oby więcej takich rodziców.

  4. Piszesz dokładnie o tym, co powinno być podstawą wychowania małego człowieczka. Nie rozumiem ludzi, którzy nie mają czasu dla swojego dziecka. Zapełniają mu czas “elektronicznymi nianiami”. Dlaczego wiec decydują się na posiadanie dzieci?. Czy trudno domyślić się, że urodzenie dziecka wiąże się z tym, że trzeba “to to ” małe, chodzące wychować, pokazać mu swiat? A jak poznawac świat bez mówienia i rozumienia mowy? Świetny tekst. Jak wszystkie. Widać w nich, że jesteś bardzo świadomą matką. I jestem pewna, że to nie tylko dlatego, że jesteś logopedką. { mam koleżanke logopedkę, która własne dzieci wozi do innego logopedy :)}. Chętnie proponowałabym ten tekst do przeczytania przyszłym rodzicom i pytała “czy jestescie na to gotowi?” 🙂 Pozdrawiam serdecznie.

  5. Alicja Paczkowska on

    Piszesz dokładnie o tym, co powinno być podstawą wychowania małego człowieczka. Nie rozumiem ludzi, którzy nie mają czasu dla swojego dziecka. Zapełniają mu czas “elektronicznymi nianiami”. Dlaczego wiec decydują się na posiadanie dzieci?. Czy trudno domyślić się, że urodzenie dziecka wiąże się z tym, że trzeba “to to ” małe, chodzące wychować, pokazać mu swiat? A jak poznawac świat bez mówienia i rozumienia mowy? Świetny tekst. Jak wszystkie. Widać w nich, że jesteś bardzo świadomą matką. I jestem pewna, że to nie tylko dlatego, że jesteś logopedką. { mam koleżanke logopedkę, która własne dzieci wozi do innego logopedy :)}. Chętnie proponowałabym ten tekst do przeczytania przyszłym rodzicom i pytała “czy jestescie na to gotowi?” 🙂 Pozdrawiam serdecznie.

Napisz komentarz