Wibrator logopedyczny Z-Vibe – hit czy kit?

4

Długo broniłam się przed zakupami specjalistycznych sprzętów i przyrządów logopedycznych. Skończyłam studia z przekonaniem- o zgrozo! – , że nic nie jest mi potrzebne, bo ja wszystko SAMA. Na szczęście życie szybko zweryfikowało moje zuchwałe, młodzieńcze poglądy, bo nie wiem czy byście to dziś tutaj czytali.

Z biegiem lat moje poglądy bardzo się zmieniły, a ja sama ciągle szukam coraz lepszych narzędzi, które mogą sprawić, że moje działania będą jeszcze skuteczniejsze i szybsze. I o kolejnym nowym nabytku chcę Wam dziś opowiedzieć – to logopedyczny wibrator Z-Vibe w zestawie Starter Kit z dwoma gryzakami i czterema końcówkami.

Cały zestaw w mojej dłoni – zdjęcie jest lustrzanym odbiciem

Wg producenta, zestaw ten przeznaczony jest do terapii artykulacji, karmienia oraz zaburzeń sensomotorycznych. Zgadzam się z tym stwierdzeniem – w każdym z tych trzech przypadków, może okazać się bardzo pomocnym.

Ale do rzeczy – na początek gryzaki. Korzystam z nich w pracy z dziećmi z osłabionymi mięśniami żuchwy, z problemami z żuciem i gryzieniem, z nadmierną potrzebą stymulacji oralnej u siebie. Gryzaki bardzo przydają się w terapii dzieci z nadwrażliwością sensoryczną w obrębie jamy ustnej. Są prostą pomocą dla dzieci, z którymi ćwiczę świadomość kinestezji ruchów artykulacyjnych. Prosta rzecz, a tyle zastosowań – warto mieć w swoim logopedycznym inwentarzu przynajmniej jeden gryzak na początek. Ja mam dwa  – zielony jest średniej twardości, różowy jest miękki.

Grabber i Grabber XT

Wielki plus za kształt – z jednej strony dziecko bez problemu może włożyć rączkę w wyprofilowany uchwyt i samodzielnie ćwiczyć. Z drugiej strony, jeśli to ja będę trzymać gryzak za dłuższą jego część, to mam możliwość umieszczenia go w jamie ustanej dziecka poziomo. W ten sposób mam okazję ćwiczyć dwie strony jamy ustnej jednocześnie.

Sam wibrator wyglądem przypomina długopis – bardzo mi to odpowiada. Jest niewielki, cichy i bez problemu mieści się w dłoni. Z jednej strony zakończony jest gwintem, na który wkręca się odpowiednie końcówki, a z drugiej – okrągłym pokrętłem, służącym do uruchamiania. Myślę, że warto tutaj zaznaczyć, że używając nakładek, nie jest koniecznym włączanie wibratora. Już sam ich kształt daje nam wiele możliwości terapeutycznych w obrębie jamy ustnej.

 

Na początek pierwsza końcówka – jedna z podstawowych, Probe:

Z jednej strony – wypustki, z drugiej – paski

To jedna z najprostszych końcówek wibratora, o szerokim zastosowaniu. Pozwala na stymulację dziąseł, policzków, podniebienia, warg czy języka. Dwie faktury dają możliwość dwóch sposobów użycia – docisk (stymulacja proprioceptywna mięśni) czy ruch przesuwny (stymulacja powierzchniowa). Oczywiście możemy stosować tej końcówki także poza jamą ustną.

Kolejna końcówka w moim zestawie jest mniejszą wersją powyższej – to Mini:

Jej zastosowanie będzie dokładnie takie samo jak końcówki Probe. Jednak ze względu na swój mniejszy rozmiar, jest idealna do pracy z niemowlętami. Pozwala także bez problemu dotrzeć do głębszych partii jamy ustnej podczas terapii. Może być wykorzystywana jako bodziec sensoryczny.

Ostatnia z końcówek to Preefer:

Tę końcówkę szczególnie polecam do stymulacji obszaru poza jamą ustną  –  mięśnia okrężnego warg oraz mięśni poruszających żuchwą. Bardzo podoba mi się fakt, że mogę ją wykorzystać ustawiając poziomo do skóry pacjenta lub pionowo. Działam wtedy punktowo lub na szerszym polu. Używam jej także do ćwiczeń pionizacji (bez włączonej wibracji) szerokiego języka. Przydaje się też do ćwiczeń jego ruchów lateralnych.

Delikatna i krótka wibracja działa na mięsień wyciszająco – możemy stosować ją po intensywnym treningu artykulacyjnym danego obszaru. Mocna i intensywna wibracja pobudza mięsień do działania.

Na koniec – łyżeczka:

Chociaż przeznaczona do treningu doskonalenia umiejętności jedzenia łyżeczką (dodatkowy bodziec w postaci wibracji), ja używam jej także do innych celów. Świetnie sprawdza się w ćwiczeniach języka – formowaniu tzw. “miseczki”. Można jej użyć w ćwiczeniach pionizacji szerokiego języka lub podczas próby oceny wędzidełka (awaryjnie, kiedy nie mamy pod ręką szpatułki).

 

Sposób konstrukcji wibratora pozwala na szybkie i łatwe dezynfekowanie końcówek – wystarczy odkręcić je i umieścić w roztworze dezynfekującym. Co ciekawe, pokrętło służące do włączania wibratora, może także służyć jako druga końcówka.  Jakie ma wady? Obawiam się, że łatwo mogę uszkodzić gwint, jeśli przekręcę końcówkę zbyt mocno – tutaj na pewno trzeb uważać, bo wibrator jest delikatny. Ponadto myślę, że jako wibrator o wysokiej częstotliwości, nie może służyć do wywołania głoski R.


Uważam, że Z-VIBE STARTER KIT zawiera pomoce o tak różnym zastosowaniu, że przyda się każdemu logopedzie w swojej pracy. Jeśli chcecie nabyć go w naprawdę dobrej cenie, zajrzyjcie do sklepu ARANTE.PL – ja jestem bardzo zadowolona z zakupu.

Podziel się ze mną swoją opinią – jakie jest Twoje zdanie odnośnie używania wibratorów logopedycznych w terapii?

Share.

4 komentarze

  1. “Długo broniłam się przed zakupami specjalistycznych sprzętów i przyrządów logopedycznych. Skończyłam studia z przekonaniem- o zgrozo! – , że nic nie jest mi potrzebne, bo ja wszystko SAMA” – Jestem początkującym logopedą i Pani Magdaleno czuje, jakby weszła Pani w moją głowę ! To piękny zawód,ale nie łatwy. To naprawdę wielka ulga wiedzieć, że doświadczony specjalista przebył podobną drogę 🙂 Pozdrawiam

  2. Magdalena Rybka on

    Pani Michalino, cieszę się, że mamy podobne przemyślenia 🙂 A co do naszego zawodu – stawia nam bardzo wysoką poprzeczkę, ale damy radę!

Napisz komentarz