SZYBKI POMYSŁ – ćwiczenie pamięci i formy dopełniacza w jednym

0

Zaczynam serię nowych, szybkich wpisów. Nie znaczy to, że moje elaboraty idą w odstawkę, o nie. Po prostu co jakiś czas uraczę Was czymś o nieco krótszej formie. Dziś zaczynamy od prostego ćwiczenia.

Na początek wyjaśnijmy sobie kilka rzeczy:

  1. Co ćwiczymy? – Pamięć symultaniczną i formę dopełniacza.
  2. Dla kogo? – Dla dzieci już od 2. roku życia.
  3. Czego potrzebujemy? – Od 2 do 6 obrazków (pracując z dzieckiem niemówiącym potrzebujemy 2 identyczne komplety obrazków, z dzieckiem mówiącym wystarczy jeden).
  4. Co da nam ćwiczenie? – Poprawia pamięć, buduje fleksję.
  5. Ile trwa ćwiczenie? – Kilka minut.

Zaczynamy. Rozkładamy przed dzieckiem dwa (wersja najłatwiejsza) lub 3-4 obrazki (ja wybrałam ilustracje zwierzątek z PRINTOTEKI). Im więcej obrazków, tym trudniejsze ćwiczenie. Podkreślić też należy, że zawsze obrazki kolorowe będą dużo łatwiejsze niż ich czarno – białe odpowiedniki. Wspólnie nazywamy każdy z obrazków. Dziecko ma chwilkę (3-5 sekund), aby zapamiętać wszystkie elementy leżące przed nim.

Obrazki zwierząt z printoteka.pl

Teraz ja zasłaniam wszystkie obrazki przed dzieckiem (dużą kartką, książką). Zabieram jeden z obrazków i kładę go odwróconego nad poniższymi. Odsłaniam kartkę. Dziecko widzi trzy obrazki na stole, ale jeden z nich jest odwrócony (ważne, by nie prześwitywał).

Za zasłoną odwracam jeden z obrazków i kładę do odwróconego nad pozostałymi

Pytam – CO ZNIKNĘŁO? Dziecko odpowiada i wspólnie sprawdzamy, czy odpowiedź brzmiała prawidłowo.

Co zniknęło?

Uwaga! W przypadku dzieci niemówiących, każdy z Was musi mieć swój zestaw obrazków. Zadanie przebiega w identyczny sposób, jednak obrazki dziecka pozostają cały czas zakryte (wszystkie). Odsłaniamy je tylko w momencie pytania “Co zniknęło?”, aby mogło pokazać ze swojego zestawu to, czego nie potrafi jeszcze nazwać werbalnie.

Sprawdzamy. Tak! To świnka!

Kiedy poćwiczymy pamięć, sięgamy z powrotem po kartoniki. Bierzemy jeden z nich, pytamy – CO/ KTO? Dziecko odpowiada – kot. Następnie odwracamy kartonik obrazkiem do dołu i pytamy – OJEJ, CZEGO/ KOGO NIE MA? – kota. I już mamy kapitalne ćwiczenie dopełniacza. Obrazek może “znikać” pod pudełeczkiem, chować się za plecami terapeuty – tutaj macie pełną dowolność.

*Na koniec w kwestii wyjaśnienia – powyższe ćwiczenie zostało opisane jako inspiracja do zabaw językowych z dzieckiem prawidłowo rozwijającym się. Podobnie te ćwiczenia wykonujemy z dziećmi z zaburzeniami językowymi, jednak tutaj wszystko odbywać musi się pod okiem logopedy (chociażby dobór obrazków, ich ilość, itp.).


Pamiętajcie, że każda nowa umiejętność, każda sytuacja, która wymaga od dziecka pomyślenia, dedukcji, zostawia w mózgu ślad w postaci nowej komórki nerwowej. Każda taka czynność. Im więcej tych komórek w mózgu “wyprodukujemy”, tym sprawniej będzie on działał. A przecież wszystkim nam na tym zależy.

Zatem – do dzieła! 🙂

 

Share.

Napisz komentarz