Pozwól mi poznawać świat

0

Świat jest piękny – poznajemy go codziennie patrząc na niego, dotykając, wąchając, smakując. Miliony doznań, zapachów, obrazów. Całe szczęście, że mamy zmysły i możemy poczuć ciepło kubka z aromatyczną kawą, zanurzając się w miękkim fotelu w kaszmirowym swetrze…

Rozmarzyłam się – zamiast miękkiego fotela mam pod sobą klasyczną sofę ze skandynawskiej sieciówki, na nogach bawełniane dresy, a po kawie już dawno nie ma śladu. Kilka metrów ode mnie śpią właśnie moje dzieci, dla których świat jest tysiąc razy bardziej fascynujący niż dla mnie. Dlaczego? Bo dopiero go poznają…

Dziecko uczy się tylko w działaniu. Musi SAMO. Musi samo dotknąć, musi samo zobaczyć, musi samo to, tamto – wszystko! I właśnie tak ma być. Od jakichś dwóch miesięcy ciągle słyszę jak mantrę: “oj, jak tylko Twoje dzieci zaczną raczkować, to dopiero będziesz miała…“. No i mam – raczkują na całego. Z rozżewnieniem wspominam dni, kiedy leżały w łóżeczku i trzymały w ręce grzechotkę. Teraz są wszędzie, dosłownie WSZĘDZIE. I każda mama bliźniąt mnie na pewno rozumie 🙂 Ale wiecie co? Nie jest wcale źle, jest tak jak powinno być.

Dziecko poznaje świat przede wszystkim DOTYKIEM.

Bo przecież wzrok stopniowo dojrzewa od momentu przyjścia na świat, słuch także. Smak? Zbyt wielu doznań smakowych noworodek nie będzie posiadał. My już jesteśmy na etapie jedzenia wielu różnych smaków, ale moje dzieci mają już 10 miesięcy. I właśnie dlatego zmysł dotyku jest od pierwszych dni życia najlepszym środkiem, poprzez który dziecko poznaje świat i uczy się go.

ŁAPKI NIEDRAPKI

Znasz takie roszkoszne maleńkie rękawiczki dla noworodków? Nie kupuj ich. Ja nie miałam i w moim szpitalu nie były polecane. Uwierz, dziecko naprawdę nie wydłubie sobie oka swoimi paluszkami, a założone na rączki rękawiczki, będą jak bariera, która nie pozwoli mu na DOTYK. A przecież ono już wtedy chce poznać dotyk skóry mamy, fakturę otulającego je kocyka, swoje ciało. Jak ma to zrobić, skoro jeszcze zbyt dobrze nie widzi, a na rączkach ma rękawiczki, które mu to blokują? Tak więc nie kupuj niedrapek, nie warto.

Jeśli masz w domu niemowlaka, który samodzielnie już obraca się na brzuch oraz próbuje raczkować, często pozwalaj mu pozostać w samej pieluszce. Oczywistym jest fakt, że w pomieszczeniu musi być dostatecznie ciepło oraz zabawa taka nie może trwać cały dzień. Pozwól dziecku dotykać przedmiotów całym ciałkiem – bosą stópką, gołym brzuszkiem, nogami. Rozrzuć bezpieczne zabawki o różnej fakturze: piłeczki z wypustkami, miękkie maskotki, miękki kocyk, twardy dywan. Pozwól dotykać drewnianych przedmiotów (np. łyżki), plastikowych (kubeczki), metalowych (nakrętki dużych słoików). Pamiętaj, że musisz zawsze być obok podczas zabawy!

Zawsze dziecko, które jest rozebrane, będzie bardziej aktywne i chętne do ruchu własnego ciała i odkrywania świata. Te wszystkie bodźce dotykowe są mu niezmiernie potrzebne – zastępują perfekcyjny wzrok, słuch, smak. Nie narzekaj, że wszystko trafia do buzi – to też etap rozwojowy. Dziecko bada, odkrywa, poznaje. Buduje swój obraz świata i stymuluje ciekawość odkrywania. Doświadcza nowych rzeczy, które za chwilę będą pobudzać jego ROZWÓJ MOWY. Bo wszystko będzie chciało nazwać, określić, opowiedzieć o tym drugiej osobie. To dzieje się już – dziecko widzi kota i krzyczy “DE!”. Nikt nie wie dlaczego jedna z moich Córek nazywa kota “DE”, ale robi to konsekwentnie. I gdybym zabroniła jej na raczkowanie po całym domu (a więc do “terenów”, w których przebywa kot), nie miałaby okazji go zobaczyć, poznać i tym samym nauczyć się pierwszego określenia kota w swoim życiu. To tylko przykład, a jest ich więcej.

Pozwól maluchowi czasami na “dzień dziecka” bez skarpetek, nie złość się, gdy wszystko bierze do buzi i “bada”, dostarczaj mu różnych bodźców dotykowych.

Na koniec depesza z naszego frontu 😀 Żyjemy, raczkujemy, poznajemy świat. Wszystko trafia do buzi, ale dbam, by były to rzeczy czyste i często myte. Ponieważ cały czas raczkujemy, często myjemy ręce (zobaczcie, to też nowe doświadczenie dla dziecka – mycie rąk wodą i wycieranie ręcznikiem!). Moje dzieci bawią się drewnianymi łyżkami, plastikowymi miskami i garnkami kiedy są ze mną w kuchni. Kiedy prasuję, harcują w niepołączonych w pary, wypranych skarpetkach 🙂 Kiedy idziemy do pokoju, badają zabawki o różnej strukturze. Naprawdę, dajemy radę! Czasami już nie mam siły biegać za nimi, ale powtarzam sobie, że moje mięśnie nóg będą mi wdzięczne i zawsze to już jakiś trening w ciągu dnia.

Pozwólmy dzieciom poznawać świat!

 

Share.

Komentarze wyłączone.