Moje dziecko nie chce ze mną ćwiczyć w domu – rady psychologa

0

Spotykamy się zwykle raz w tygodniu w moim gabinecie – widzimy się 60 minut. Cały tydzień ma aż 10 080 minut. Zostaje więc ich jeszcze 10 020… To oczywiście żart, ale oboje wiemy, że terapia logopedyczna nie kończy się, gdy zamykacie moje drzwi za sobą.

Ona się dopiero zaczyna.

Doskonale wiesz o tym, że od częstotliwości ćwiczeń w domu będzie zależeć efektywność terapii logopedycznej. Zależy Ci i chcesz, wiem o tym. Pomimo codziennych obowiązków starasz się znaleźć choćby 10 minut dziennie na ćwiczenia. I co? I NIC. Nic z tego – dziecko nie chce, krzyczy, ucieka, niszczy materiały.

Ręce Ci opadają. Z logopedą potrafi rewelacyjnie ćwiczyć całą godzinę – z Tobą nie chce nawet 5 minut.

Czujesz się beznadziejna. Masz wyrzuty sumienia. Myślisz, że nie potrafisz dotrzeć do własnego dziecka. Ty nie potrafisz, a obca kobieta umie. Droga Mamo – spokojnie. Tak naprawdę to jest zupełnie…normalne. I nie ma tu niczyjej winy.

Dla własnego dziecka jesteś mamą – synonimem bezpieczeństwa, wyrozumiałości, zapasem ciepłych słów i osobą, która zawsze umie pomóc. I tak powinno być. I tak jest dobrze. Ja z kolei – obca osoba – jestem terapeutą. Jestem po to, by uczyć i w pewnym sensie wymagać. To dwa światy, które dziecko bardzo szybko kategoryzuje. Nie dziwi więc to, że ze mną chce, a z Tobą nie.

Jako mama mogę powiedzieć też tyle – obce dzieci uczę wczesnej nauki czytania, prowadzę ćwiczenia stymulujące, a z moimi… no cóż, jest mi ciężko. Dla nich jestem mamą – wolą wspólnie gotować, sprzątać, bawić się w bazę. Ale nie koniecznie ćwiczyć. Przemycam ćwiczenia, czasami coś zaaranżuję, ale to zupełnie inna forma “zajęć”.

Nie oznacza to jednak, że mamy zaakceptować ten fakt i poddać się. Taka postawa właściwie przeczyłaby początkowym ustaleniom tego artykułu. Aby spróbować rozwiązać ten kłopot, poprosiłam o wypowiedź psycholog Izabelę Stec:


Wyobraź sobie sytuację: jesteś w pracy, szef wymaga od Ciebie 120% energii, wkurzyła cię koleżanka, a wracając wpakowałaś się w potworny korek. Stresujesz się, bo dziecko czeka w przedszkolu. Jedyne o czym marzysz to to, żeby ten dzień się skończył. Wracasz do domu. Masz plan – obiad na minimum – zrobisz coś szybkiego albo jeszcze lepiej – został z wczoraj. Ściągasz dopasowaną koszulę, firmowe ciuchy, buty. Wskakujesz w dres, włączasz muzykę,  jesteś bezpieczna. Wyobraź sobie, teraz, że ktoś jeszcze KAŻE Ci coś zrobić…

Dziecko w domu często czuje się podobnie. Przedszkole – zawsze dużo się tam dzieje , nawet jeśli lubi tam chodzić. Nie zawsze może okazać tam nieprzyjemne emocje, tłumi je. Albo  je okaże i wtedy… sama wiesz co – słyszysz, a ono często stojąc obok ciebie – co to dzisiaj się nie stało. Później wizyta u logopedy– humor nie zawsze ten, nie zawsze coś wyszło, ćwiczenia nie podeszły. Chce tylko wrócić do domu, tupie nogami, albo się nie odzywa…. Ono czeka na powrót do domu. Tam jest bezpieczne. Dlatego w domu  pozwala  sobie na wyrażenie napięcia, nieprzyjemnych emocji. Tu pozwala sobie na bunt, tupnięcie nogą i sprawdzanie/budowanie granic. To naturalny proces. I niezmiernie ważny.

To nie Twoja wina, że tak się  dzieje. Ono nie umie inaczej. I coś w tym jest, że dzieci najczęściej są niegrzeczne przy rodzicach. Mam nadzieję, że te dwie historie trochę to przybliżyły. Wasze światy różnią się zadaniami, obowiązkami, ale tylko dlatego, że różni Was wiek i możliwości.

Jak więc znaleźć sposób na to, by upiec dwie pieczenie na jednym ogniu? By podążać za dzieckiem ale także wykonać ćwiczenia, które są przecież niezmiernie ważne dla jego  rozwoju?

  1. Rozmowa

Spróbujcie porozmawiać – czego dziecko nie lubi w zadaniach? Dlaczego się złości? Warto, byś też powiedziała jak się z tym czujesz: jest mi smutno, kiedy przygotowuję dla Ciebie zabawę a Ty niszczysz karteczki, co tak bardzo Cię ze złościło w tym ćwiczeniu? Jeśli mi o tym powiesz, może będziemy umieli temu zaradzić?

  1. Systematyczne rytuały

Dzieci lubią przewidywalność i zasady. Daje im to poczucie bezpieczeństwa – wiedzą, że jest czas na sen, a wcześniej myjemy ząbki, czytamy bajkę i kładziemy się spać. Warto tutaj też ustalić, że będziemy ćwiczyć codziennie, przed kolacją, albo po obiedzie.

  1. Atmosfera zabawy

Podstawową formą rozwijania dziecka jest zabawa. I na tym dzieciństwo polega! Dzieci uwielbiają się bawić! Zapytaj logopedy jak można ćwiczyć, bawiąc się. Na pewno nie zostaniesz bez odpowiedzi, a dziecko chętniej będzie „w to wchodzić”.  Nie musisz tego wiedzieć, nie musisz sama wymyślać. To nic złego, że nie masz pomysłu –to nie Twoja specjalizacja! Choć pewnie z czasem i Tobie zaczną przychodzić pomysły.

  1. Krócej a częściej?

Dzieci w ogóle, a szczególnie te, z różnymi wyzwaniami rozwojowymi, mogą źle kojarzyć godzinne ćwiczenia w domu. Może warto pomyśleć o krótszych ale częstszych ćwiczeniach. Znasz swoje dziecko i wiesz, w jakich godzinach jest lepiej skupione, co na nie dobrze działa – podążaj za nim.

  1. Włącz ćwiczenia w codzienne czynności

Być może wiele rzeczy robicie razem? Ubieranie, kąpiel, gotowanie, wspólne gry – zapytaj logopedy jak i jakie w trakcie tych czynności możesz wykonywać ćwiczenia? Dziecko nieświadomie będzie w nich uczestniczyć wykonując codzienne czynności.

Wspólne spędzanie czasu – super forma do ćwiczenia! Jest wiele ćwiczeń logopedycznych, które łączą formę zabawy, wspólnego spędzania czasu i spełniają funkcję ćwiczenia.

  1. Metoda prób i błędów

Nie ma jednej złotej recepty jak zrobić, żeby dziecko chciało ćwiczyć, tak jak nie ma dwojga takich samych dzieci. Warto eksperymentować w ćwiczeniach i nie bać się tego! To nieprzyjemne uczucie kiedy nie wychodzi, ale… nie wychodzi też czasami dziecku. Daj sobie prawo do popełniania błędów, gorszej formy, odpoczynku. Jeśli to możliwe, ustalcie z partnerem, podzielcie się obowiązkami, ćwiczeniem. To ważne dla Was, ale także dla dziecka.

  1. Jesteś modelem – zaprezentuj

My, dorośli jesteśmy dla dzieci autorytetami. Patrzą także na nasze podejście do tematu. Jeśli jesteśmy źli, nie chce nam się tego robić – uwierz – ono to widzi. A jeśli jemu też się nie chce – sprawi, że odechce się Wam obojgu. Mów o swoich uczuciach: oboje jesteśmy zmęczeni dzisiaj, pobawmy się może w…/ zróbmy to ćwiczenie o które prosiła Pani…. A później zrobimy sobie pyszny budyń i przeczytamy bajkę! Co Ty na to?

  1. To jego wysiłek – nagradzajmy się

Dzieci lubią widzieć efekty swoich działań –my z resztą też! Pomyśl o kalendarzu ćwiczeń – możecie po każdej wizycie tworzyć taki plan na cały tydzień i codziennie wyznaczać sobie „zadanie do zrobienia”. Zadania mogą mieć śmieszne/ciekawe nazwy. Obok zrób miejsce na naklejkę, minkę, rysunek. Ustalcie też, co zrobicie jeśli uda się wszystko lub prawie wszystko zrobić zgodnie z planem – może po wizycie u logopedy pójdziecie na lody? Albo kupicie ulubioną gazetkę? Ważne, by ta forma ”nagrody” była atrakcyjna i adekwatna do wysiłku dziecka.


mgr Izabela Stec – psycholog, specjalista psychoterapii uzależnień, coach

Izę możesz znaleźć na Facebooku i Instagramie:
https://www.instagram.com/bedac_mlodym_psychologiem/
https://www.facebook.com/B%C4%99d%C4%85c-m%C5%82odym-psychologiem-913127022052999/
Share.

Napisz komentarz