Jak wyjechać z dziećmi i nie zwariować

9

Od kiedy pamiętam, nie lubię siedzieć w domu. Niezmiernie rzadko mam dni, kiedy nie chce mi się nigdzie jechać. Dopóki nie mieliśmy dzieci, nawet wracając wieczorem z gabinetu pędziłam na rower. Każdy weekend też był zaplanowany, choćby fragment niedzieli. Kiedy wracaliśmy do domu z jednego miejsca, ja już pytałam “a gdzie pojedziemy następnym razem?”. Ale to podobno mam od dziecka… 🙂

Myślisz, że odkąd mam bliźniaczki coś się zmieniło? Niewiele. Odpuściłam na razie wyjazdy zagraniczne, reszta pozostała bez większych zmian 🙂

Pewnie w ogóle nie pisałabym tego artykułu, ale ilość pytań w stylu “jak wy to robicie?”, “jakim cudem jesteście w stanie wyjechać gdzieś dalej z dziećmi?” dosłownie zasypała mnie w ostatnim czasie. Czy moje rady okażą się dla Ciebie przydatne? Tego nie wiem, ale ucieszę się jeśli tak się stanie. Od razu muszę jednak podkreślić – nie mam jednej złotej rady, ale kilka wskazówek, którymi się kieruję z moją rodziną i które u nas zdają egzamin.

WSZYSTKO JEST W GŁOWIE

Zawsze to powtarzam – nie da się myśleć “nie, to jest niemożliwe, jak mamy gdzieś jechać z niespełna rocznym dzieckiem/dziećmi”, a jednocześnie próbować, żeby się udało. Nie uda się. Mówię Ci to szczerze i wiem to z własnego doświadczenia. Musisz stwierdzić, że dasz radę, że nie ma innej opcji i że po prostu jedziecie. Nie zastanawiaj się, nie rozmyślaj, nie rób przerażonej miny. Uśmiech od ucha do ucha, pozytywne nastawienie i założenie, że każdy kłopot da się rozwiązać tak, żeby wszystko się udało! Głowa do góry, pierś do przodu, uśmiech proszę!

PLANUJ ALE Z GŁOWĄ

Kiedy już masz głowę pełną optymizmu, wiesz, że dacie radę i że będzie super, musisz coś zaplanować. Optymizm jest ważny, ale nie rozpędzaj się za bardzo – wszystko planuj w granicach rozsądku i Waszych możliwości. Zwróć uwagę, czy Twoje dziecko/ dzieci jeździło już w dalsze trasy samochodem – jeśli tak to ok, jeśli nie, może być różnie. Zastanów się, czy klimat miejsca do którego chcesz zabrać rodzinę, będzie sprzyjał dzieciom (ja osobiście nie polecam ani upałów ani wielkiego zimna). Weź pod uwagę przystanki, które będziecie musieli robić w trasie. Jeśli to będzie Wasza pierwsza wyprawa z dziećmi, nie planuj trasy, która potrwa dłużej niż 2 godziny. My na początek pojechaliśmy z dziewczynami do Zakopanego, gdzie trasa trwała docelowo właśnie tyle. Dopiero kiedy przekonałam się, że bez problemu ją zniosły, zaplanowałam pobyt nad Bałtykiem.

BĄDŹ NIEZALEŻNA

Możesz nie zgodzić się z tym punktem i jak Anna Mucha zrobić raban, że na stacji benzynowej nie ma przewijaka. Mucha miała absolutną rację i chwała jej za to, że sprawę nagłośniła, jednak ja stawiam na niezależność. Jadąc z bliźniaczkami w trasę dłuższą czy krótszą, opracowuję swój plan. Nigdy nie szukałam w pobliżu miejsc z przewijakami – jak to możliwe? Proste, opatentowałam z dziewczynami do perfekcji przewijanie w samochodzie. Albo na kolanach, albo po prostu na fotelu kierowcy – myślicie, że się złoszczą? Akurat! Kierownica czy drążek skrzyni biegów są zbyt ciekawe 🙂 Zawsze pakujemy koc, albo matę do przewijania i po problemie.

Nigdy też nie szukałam restauracji, która zechciałaby odgrzewać nam jedzenie dla dziewczyn. Zawsze pakujemy domowe jedzonko do termosów i dzięki temu w każdej chwili możemy nakarmić je czymś ciepłym. Jak nakarmić niespełna roczne bliźniaczki bez fotelików z pasami? W fotelikach samochodowych. Mam to szczęście, że mieszczę się między nimi w naszym samochodzie i mogę je tam karmić. Mój mąż już się nie zmieści, ale czasami mu tego zazdroszczę… 😀

WEŹ CO MUSISZ I WIĘCEJ

Każda z nas wie, że wyjazd z dzieckiem wiąże się z zabraniem standardowych rzeczy jemu potrzebnych. Pampersy, chusteczki, ciuszki, kapelusz na słońce, butelka, itd. Przemyśl jednak bardzo dokładnie Wasz wyjazd i to co będziecie podczas niego robić. Będąc nad Bałtykiem, płynęliśmy statkiem. Jasne, że można wejść na pokład, ale kiedy na niebie ani jednej chmury, to prawie jak grzech! Zwykły, duży koc ze szwedzkiej sieciówki sprawdził się idealnie – opatulił dziewczyny z każdej strony. Jadąc samochodem, mam zawsze dla dziewczyn jakieś 2,3 zabawki. Jednak weź pod uwagę, że droga trwa długo, a dzieci szybko się nudzą. Zaskocz je – weź plastikową butelkę, gazetę (może jeść więc ostrożnie! 🙂 ), szeleszczący woreczek, mały słoiczek z grochem w środku (grzechocze, a do tego można obserwować jak groszki poruszają się w środku). Pamiętaj, że inwencja twórcza jest ważna, ale bezpieczeństwo najważniejsze, więc miej to na uwadze wymyślając niestandardowe zabawki.

Muszę dodać jako logopeda – kiedy dziecko płacze przez pół drogi, telefon aż kusi aby włączyć szybko bajkę, teledysk, cokolwiek by zaznać chwili ciszy. Nie ma sensu. Ty zaznasz ciszy, ale dziecku nie wyjdzie to na dobre. Zatrzymajcie się, pozwól mu rozprostować kości, śpiewajcie po drodze, grajcie w wyliczanki, oglądajcie książeczki. Ja oparłam się tej pokusie przy bliźniaczkach, które w drodze powrotnej miały moment kryzysu, więc i Ty dasz radę!

WYMYŚL ALTERNATYWĘ DLA WÓZKA

Nawet najdroższy i najwygodniejszy wózek nie zda egzaminu wszędzie. My nasz wózek szczerze uwielbiamy – chociaż wozi obie panienki, mieści się dosłownie wszędzie. Jednak gdybyśmy nie kupili nosideł, nie moglibyśmy spacerować brzegiem morza (z lodowatą wodą!), nie zwiedzilibyśmy rynku w Lanckoronie (kto obserwuje mój FB, ten pamięta zdjęcie stamtąd) przez niewygodne “kocie łby”, nie zdobylibyśmy w końcu Zakopiańskich szczytów (spokojnie, nie mam na myśli wyokich Tatr, a jedynie Wielki Kopieniec). Początkowo strasznie podobały mi się chusty, ale zamotać się w nie z dwójką dzieci przechodzi moje granice wytrzymałości nerwowej. A może po prostu nie robiłam tego dobrze. W każdym razie włożenie dziecka do nosidła trwa 5 sekund i… możemy wszystko!

PRZEMYŚL GARDEROBĘ

To może oczywisty punkt, ale ja zawsze wolę wziąć więcej ciuchów, niż mniej. Po prostu oszczędzam niepotrzebnych nerwów, o które przy dwójce małych dzieci nietrudno. Weź coś na zimno, nawet jeśli zapowiadają wysokie temperatury i odwrotnie. I mam tutaj na myśli nie tylko garderobę dzieci, ale Waszą także. Szczękając zębami nie będziesz czuć się komfortowo i łatwo będzie Cię wyprowadzić z równowagi byle głupstwem. A po co? Nie myśl tylko o dzieciach planując wyjazd. To chyba nasz częsty błąd – zapominamy o sobie, a potem denerwujemy się, bo nie mamy tego czy tamtego. Spokojny rodzic to spokojne dziecko 🙂 Muszę Wam się przyznać, że moja walizka zawsze jest największa… Ale czy jest tutaj choć jedna kobieta, która mnie nie rozumie?

MIEJ WSZYSTKO POD RĘKĄ

Wyjazd z dziećmi to tempo – szybko jeść, szybko pić, szybko wszystko. Wszystko musisz mieć pod ręką, dotyczy to tak samochodu jak i wózka/ nosidła. Oprócz standardowej torby zabierz małe saszetki z rzepem, które bez problemu można zaczepić przy wózku, nosidle, własnej torebce. Dzięki takim rozwiązaniom możesz szybko podać dziecku to czego właśnie potrzebuje. Łatwiej znaleźć wafelka w małej saszetce na biodrach, niż na dnie wielkiej torby.

To mój pierwszy nielogopedyczny wpis na tym blogu. Tym razem nie proszę Cię o komentarz – dziś po prostu MUSISZ dać mi znać, czy ten artykuł podobał Ci się i czy chcesz co jakiś czas coś w tym stylu przeczytać 🙂

Share.

9 komentarzy

  1. Zgadzam się z Tobą Madziu w 100% ! Wyjazd z dzieckiem jest super;-) my jesteśmy na etapie że możemy razem z Małą planować, razem się pakować! To dopiero jest frajda!!
    PS. Więcej takich wpisów 😉

    Buziaki dla Was!!
    PS2/ jak wy byliście w Gdańsku, my byliśmy 15 km dalej;-) w Sopocie! Szkoda że się nie spotkaliśmy 😉 np w Zoo;-)

  2. Ciekawy artykuł, piękne zdjęcia, z przyjemnością przeczytałam bo w sierpniu wybieramy się nad morze z 9 miesięczną córką 🙂

  3. Ja dodam jeszcze jedno, wydaje mi się, że bardzo dużo zależy od dziecka. Powiedziałabym tak: 1/3 nasze nastawienie, 1/3 charakterek dziecka 😁, 1/3 – reszta tu opisana. A w związku z tym, że nasze nastawienie może być też zależne od modelu małego człowieka, więc nawet bym trochę przechyliła szalę w stronę charakterku 😂

  4. Uważam , że takie podróżowanie wykształca w dzieciach bardzo dobre nawyki!Moi chłopcy (3 i 6 lat) byli w tym oku w górach i bez narzekania zdobywali górskie szczyty. Wyjeżdżamy z nimi odkąd skończyli pół roku. Dzieci są szczęśliwe jak mają rodziców blisko i chłoną wszystko co się dzieje wokół, zatem podróżujmy z dziećmi! Prosimy więcej nielogopedycznych wpisów! Oczywiście logopedycznych też!Pozdrawiam z Łodzi!

  5. Magdalena Rybka on

    Obiecuję dużo różnych wpisów 😊 I to prawda, najlepsza w tych wyjazdach jest bliskość rodziców i dziećmi. Pozdrawiam serdecznie!

  6. Magdalena Rybka on

    To prawda, nie dodałam tego w tekście, ale fakt jest faktem, że są dzieci, z którymi przez pewien czas nie da się planować wyjazdów. Pozdrawiam Was!

  7. Magdalena Rybka on

    Asiu jaka szkoda, że się nie widzieliśmy! Ja już czuję co się będzie działo jak nasze dziewczyny będę potrafiły się z nami pakować… 😁

  8. super wpis najważniejsze to nastawienie ja ciągle uczę się myśleć pozytywnie 🙂

Napisz komentarz