Historia o chłopcu, który nie lubił się nudzić na zajęciach logopedycznych

4

Siedzę grzecznie pod drzwiami u pani logopedy. No dobrze, mam siedzieć grzecznie, ale to jest dla mnie trudne. W kącie poczekalni stoi duży regał, a na nim… książka o traktorach! Pędzę więc do niej, łapię mocno i biegnę pokazać ją siedzącej nieopodal mamie.

Jaka cudowna! Już mi się tutaj podoba.

Rozdział pierwszy

Ojej! Drzwi się otwarły, wyszedł jakiś chłopiec ze swoją mamusią. Nawet się do mnie uśmiechnął. Ale co to? Teraz ja tam idę? Mamo! Boję się, schowam się za Tobą. Trochę mnie intryguje ten duży pokój i ta pani też całkiem miło wygląda, ale jednak mam obawy. Wejdę, ale za mamą. Nawet trochę przymknę oczy, żeby mniej mnie było widać. Tak na wszelki wypadek.

Mama nie wygląda jakby się bała, rozmawiają sobie z tą panią i… tu jest fajnie! Ile różnych szafek, a na nich pudełek i przedmiotów, które bardzo mnie interesują. Pani logopedka mówi, że zaraz będziemy je oglądać i że jest bardzo ciekawa, czy będą mi się podobać. Bierzemy pudełko z samej góry – w środku są – ojej!!! – kolorowe klocki. Układamy z nich długi pociąg, ale mamy taką zasadę, że wybieramy dwa kolory na zmianę. Najpierw ułożyła pani, a ja pod spodem. Nigdy się tak nie bawiłem, jaka super zabawa!

Rozdział drugi

Dziś jedziemy już trzeci raz do pani logopedy. Mama mówi, że musimy jakiś czas tam jeździć, bo mam problem z piu.., pi…, pionizacją języka czy jakoś tak. To dziwne słowo. Cały czas oddycham buzią, bo tak mi wygodnie, ale to podobno źle. No więc słucham mamy i pani. I ćwiczę. Teraz już nie mogę bawić się czym chcę w gabinecie przez całe zajęcia. Zwykle, jak zdążymy, mogę coś wybrać na koniec. Wolałbym, żeby całe zajęcia były tylko zabawą, ale mama mówi, że wtedy mój języczek nie nauczy się gdzie ma być w buzi, a przez to nie będę ładnie mówił.

Rozdział siódmy

Minęły chyba trzy miesiące. Mój języczek podobno już lepiej pracuje, staram się, ale to jest okropnie trudne. Już znam te ćwiczenia – ćwiczę je z panią logopedą, z mamą prawie codziennie, nawet babcia czasami ze mną ćwiczy. Staram się, bo wiem, że muszę, ale czasami tak bardzo mi się nie chce. To nudne. A jeszcze jak mi nie wychodzi, to już w ogóle nie chcę tego robić. Czasami pani logopeda jakoś tak to robi, że bawimy się czymś, a między zabawą ćwiczymy. Wtedy jest fajniej. Bo tak bez zabawy to okropne nudy dla mnie…

Czasami mama w domu jest już bardzo zmęczona po całym dniu pracy. Wtedy ćwiczy ze mną szybko, nie bawimy się. Nie lubię tego. Wolę ćwiczyć w zabawie.

ERRATA

W całej tej historii nie powinno być nudy. Łatwo powiedzieć, rutyna uwielbia wkradać się w życie logopedy, terapeuty, nauczyciela, rodzica. Tracimy czasami na chwilę wenę, kreatywność, zaczynamy działać szablonowo. ZAPOMINAMY, że struktury mózgowe odpowiedzialne za uczenie się nowych rzeczy, nie aktywują się bez zainteresowania ze strony Człowieka. Oznacza to tyle, że jeśli odbębnisz (wybacz ten kolokwializm) nudne zajęcia, ich pożytek będzie porównywalny z brakiem ćwiczeń. Nie osiągniesz nic, albo bardzo niewiele. Skoro więc TYLKO od naszego zaangażowania zależy to, czy dziecko aktywuje struktury, o których mówimy, czy nie, odpowiedź wydaje się być oczywista.


Pokażę Ci dziś zabawę, która często angażuje nawet największych śpiochów na zajęciach – PLAKAT MIASTA Z ETYKIETKAMI ĆWICZEŃ (kliknij by bezpłatnie pobrać).

Narysowałam dużą ilustrację miasta z ulicami, domami, miejscami publicznymi. Plakat jest czarno – biały, bo Ty taniej go wydrukujesz, a dziecko może nadać mu barwy według własnego uznania.

Oprócz plakatu znajdziesz w pliku 15 etykietek – na moich zdjęciach zobaczysz teraz na nich przykłady ćwiczeń, ale Ty wydrukujesz je puste – wykorzystaj je w taki sposób, jaki jest Ci potrzebny z danym pacjentem.

 

Dziecko bawiąc się z planszą (jeżdżąc samochodzikami, chodząc ludzikami/ zwierzątkami) odwiedza różne miejsca. Na wielu z nich ukryte są cyfry. Każda cyfra ma swój odpowiednik wśród kart z zadaniami. Stając przy danej cyfrze na planszy, odszukujemy taką samą wśród etykiet i rozwiązujemy dane ćwiczenie. Jakie? To zależy od Was. Może będzie to nauka odczytywania sylab, wyrazów, może ćwiczenia głoski R, może pionizacji języka, może ćwiczenia słuchu fonemowego, a może jeszcze inne? Ile logopedów, tyle pomysłów.

Zostawiam Ci dziś pliki do pobrania – wydrukuj je i korzystaj. A jeśli mój pomysł podoba Ci się, daj znać w komentarzu. Niebawem pojawią się moje nowe bazgroły 🙂

 

Share.

4 komentarze

  1. LogopedaRadzi on

    Jakie to piękne i jakie proste! Jutro wykorzystam na konsultacji 🙂

Napisz komentarz