Dziękuję Ci, że mówisz

0

Czuję wdzięczność, że są zdrowe. Że mają ręce i nogi. Że budzimy się każdego dnia. Ale czuję też wdzięczność, że mówią, bo wiem jak ciężki jest brak komunikacji językowej z dzieckiem. Obserwuję go w swojej pracy każdego niemal dnia.

Miałam takie marzenie zawsze – kiedy będziemy mieć dzieci, chcę zabierać je ze sobą wszędzie. W podróże małe i duże. Chcę im pokazywać świat, nazywać go, odkrywać i pozwalać doświadczać. Dziś zdałam sobie sprawę, że to marzenie zaczyna się spełniać.

To był szybki pomysł – wsiadamy do samochodu i jedziemy przed siebie. My wrzucamy na siebie sukienki, tata pakuje wodę, jabłka i rodzynki na przekąskę (ulubiony przysmak dziewczyn). Pędzimy. Lądujemy w Jaśkowym Sadzie. Jak określić ten dzień? Alpacze sny – uwielbiamy zwierzęta, ale w tych po prostu zakochałyśmy się po uszy!

To jest bardzo spontaniczny artykuł – po prostu usiadłam w kuchni po całym, intensywnym dniu i przyszła mi do głowy jedna myśl – Boże, jak bardzo jestem wdzięczna, że one MÓWIĄ.

Że spieramy się dzisiaj, że “to nie alpaki, to salenki!”.

Że słyszymy “kochana mamusia“, “kochany tatuś“.

Że wiem, kiedy im zimno, kiedy pić, kiedy jeść, a kiedy ugryzł komar w plecki.

Że mają ochotę na “midona” (pomidora), a banan aktualnie “niedobly“.

Że lody są “pysne“.

Że pytają w kółko “co to jest?” i “gdzie babusia?“.

Że ciągle mamy nowy neologizm do kolekcji – dziś u alpaków Ola usilnie chciała je “mujać“, czyli robić im “mój, mój” – głaskać.

Dlatego nie mów mi, że jak dwulatek nie mówi, to ma czas. Bo on go nie ma. Traci go z każdą minutą, kiedy zrozpaczony próbuje pokazać coś na migi, trochę wokalizuje samogłoski. I tyle. Jest cały czerwony z upału i złości – bo oni go NIE ROZUMIEJĄ!

Nie mów, że ma czas, bo te pierwsze rozmowy są niesamowite – i ten czas nie wróci. Już nigdy nie będzie dwulatkiem. Nie jesteś w stanie tego czasu zatrzymać. Już nigdy świat nie będzie dla niego tak interesujący i nowy jak dziś.

Nie mówi – nie jest samodzielny, jest zależny. Nie umie zakomunikować potrzeby, nie może się pokłócić, nie powie Ci, że “nie rady” wyjść na krzesło. Nie ma poczucia sprawstwa. Nie ma poczucia “ja sam”.

 

Dlatego nie wstydź się, że coś idzie wolniej, że czujesz, że coś jest nie tak. Czasami tak jest. Często tak jest. Ale Ty jesteś mamą, jesteś superbohaterką. Działaj, pytaj, szukaj. Nie daj się uspokoić wszystkim wokół. Słuchaj swojego serca. Nie pozwól, aby Twoje dziecko nie mogło otrzymać na czas największego daru – MOWY…

 

 

 

Share.

Napisz komentarz