Dlaczego sylaba jest lepsza od głoski?

1

Przyznajcie, ryzykowna teza 🙂 Może narażę się wszystkim, którzy zdecydowanie wolą uczyć czytać dzieci głoskowania. Nie zamierzam krytykować niczyich poglądów. Chcę Wam tylko pokazać, na jakiej podstawie ja wysnuwam taki właśnie wniosek.

Zastanawiacie się może, jak to jest: my uczeni byliśmy głoskowania. Elementarz Falskiego zna chyba znaczna większość z nas. I co? CZYTAMY! Właśnie czytacie sobie mojego bloga, a ja czytam czy to co dla Was napisałam ma sens. Umiemy czytać. Dlaczego zatem wymyślać nowe metody nauki czytania? Dlaczego zmieniać podręczniki, szkolić nauczycieli? Po co wprowadzać zamęt, skoro dobrze było jak było?

Kiedy my chodziliśmy do szkoły (powiedzmy, że było to 15, 20, 30 lat temu), świat który nas-dzieci otaczał, był inny. Był diametralnie inny. Nie mieliśmy tabletów, w naszych kieszeniach nie spoczywały smartfony, o komputerze w domu mogliśmy marzyć. Myślę, że nikt z nas widząc wtedy skrót “:-/”, nie domyśliłby się, że chodzi o emotikon, który niesie znaczenie niezadowolenia. Na ulicach nie mrugały kolorowe billboardy, zabawki nie grały. Zamiast tego naszą zabawą były klasy, w których ćwiczyliśmy koordynację ruchów i dużą motorykę, malowanie kredkami czy patykiem po ziemi, “państwa-miasta”, w których wysilaliśmy nasze szare komórki. Wolne chwile spędzaliśmy na rozmowie ze sobą. Dziś rozmowa między dziećmi ogranicza się do skrótowców, emotikonów w komunikatorach, a ich otoczenie wypełniają wysokie technologie, których stale przybywa. Nie chcę tu dramatyzować. Oczywiście, są dzieci, których rodzicom udaje się nad tym zapanować. Ale fakt pozostaje faktem, że nawet to “zapanowanie” nad tym, staje się nie lada wyczynem.

I właśnie dlatego, że dzieci dzisiejsze żyją w nasyconym wysokimi technologiami świecie, mają coraz mniej okazji do użycia języka, ich mózg (a dokładniej lewa półkula) pracuje inaczej, niż dzieci 30 lat temu. I właśnie dlatego, warto spróbować nowych metod, dostosowanych do nowych warunków.

Spróbuję podać Wam kilka argumentów DLACZEGO SYLABA?:

  • Dziecko około 5 miesiąca życia zaczyna gaworzyć – nie robi wtedy nic innego, jak wypowiada ciągi pozbawionych jeszcze znaczenia sylab. Dzieci nie zaczynają gaworzyć samogłoskami.
  • Sylaba jest najmniejszą i najłatwiejszą jednostką w procesie nauki czytania.
  • Sylaba jest jednostką pierwszych dziecięcych rymowanek.
  • Sylaba jest dużo łatwiejsza do zobrazowania i wyobrażenia niż głoska (Ola mówi PA PA / Ola mówi PYA PYA).
  • Głoskowanie wymaga wiedzy metajęzykowej, którą posiada dopiero dojrzały użytkownik języka – dziecku trudno zrozumieć element wokaliczny [Y], który pojawia się podczas głoskowania. Jak myślicie, co to jest OKYNYO? Okno. Tylko jak ma to pojąć dziecko głoskujące? Czy nie łatwiej będzie mu zrozumieć OK-NO?
  • Odczytania sylaba jest łatwiejsza do zrozumienia dla dziecka niż głoska, której tak naprawdę w izolacji nie da się odczytać.

To właśnie te argumenty przekonują mnie, że wolę zaczynać wprowadzać dzieci w świat czytania za pomocą sylab, nie głosek. Oczywiście, inaczej musimy zaplanować działanie, w przypadku dzieci, które znają już nazwy liter, choć jeszcze płynnie nie czytają. Inaczej też wygląda działanie, kiedy dziecko poznało część paradygmatów sylab, później idzie do pierwszej klasy, a tam pani każe głoskować. Ale to tematy na inny artykuł, bo nie chcę Was dziś zamęczyć 🙂

Teraz niespodzianka – chciałabym Wam pokazać coś, co w miły i przyjemny sposób ułatwi Wam naukę czytania sylabami. To drewniane klocki edukacyjne do czytania.

Pudełeczko zawiera 20 ekologicznych, drewnianych klocków, na której znajduje się łącznie 120 sylab i samogłosek zapisanych małą czcionką. Na klockach nie znajdziemy jednak dwuznaków oraz samogłosek nosowych. Będą więc bardziej odpowiednie dla początkujących 🙂 Każdy klocek jest starannie wykonany i wyszlifowany. Napis jest bardzo czytelny. Każdy klocek zawiera 6 sylab z daną spółgłoską (np. pa, po, pu, pe, pi, py):

Na moich zdjęciach widzicie klocki z sylabami zapisanymi małą czcionką – zgodnie z założeniami Metody Symultaniczno-Sekwencyjnej®, małą czcionkę mogą próbować odczytywać te dzieci, które poznały już dobrze wszystkie sylaby na wielkich, drukowanych literach. Klocki z drukowanymi literami możecie zamówić osobno na tej stronie – KLIK! Będą świetnie się nadawać do wczesnej nauki czytania 🙂

Jak wykorzystać klocki? Możecie bawić się w budowanie wyrazów, dokładanie sylab, podpisywanie lalek czy misiów i odczytywanie ich “imion”. Możecie wymyślać zawody, w których zbierać będziecie punkty za jak największą ilość wymyślonych wyrazów. Oczywiście oprócz zabaw i wspólnego spędzania czasu, klocki mogą być okazją do doskonalenia trudnej sztuki nauki czytania oraz pochwalenia się swoimi umiejętnościami przed starszymi.

Dla mnie – bomba! Świetna jakość, niewielka cena, piękne opakowanie. Bardzo Wam polecam klocki i czekam na Wasze wrażenia z ich użycia 🙂

Share.

1 komentarz

  1. Moje dziecko ( choć dziwnie to zabrzmi ) samo zadecydowało jak chce czytać 😉 Kiedy mój syn miał 4-5 lat zaczęłam uczyć czytać go metodą sylabową. Bardzo opornie nam to szło mimo, że oboje się staraliśmy… Nie wiedziałam co się dzieje. Od pewnej doświadczonej Pani logopedy dowiedziałam się że aby mój Syn mógł zacząć czytać najlepiej będzie jak przerobimy Dźwięki mowy Alicji Maurer. To faktycznie był przełom i to ogromny ale od tego momentu Wiktor nie chciał czytać sylabowo. Próbowałam, prosiłam, namawiałam… ale w końcu się poddałam stwierdziłam – czytaj jak chcesz-stwierdziłam. Przy bardzo długich wyrazach namawiałam syna aby podzielił wyraz na sylaby i to pomagało ale za raz syn wracał do głoskowania. Myślę że duży wpływ miała również szkoła gdzie o sylabowaniu się nie mówi. Ale gdybym miała syna uczyć czytać jeszcze raz to znowu zaczęłabym sylabowo ale może wcześniej aby nie nakładała się na domową naukę nauka szkolna.

Napisz komentarz