Dlaczego i jak zostałam logopedą?

4

dscn3698

Sprawa wygląda tak – leżę w łóżku z zapaleniem gardła. Dziś nie mam siły na pisanie fachowych artykułów, wybaczcie. Będą trochę później. Ale napiszę Wam za to lekki, łatwy i przyjemny post o tym, dlaczego zostałam logopedą i jak to się stało. Myślę, że przynajmniej część z Was to zainteresuje, bo często dostaję wiadomości prywatne w tym temacie. Chętnych zapraszam na wieczorną lekturę 🙂

Nie będzie to historia z cyklu “od dziecka wiedziałam, że będę zmieniać świat jako logopeda” 🙂 . Nic z tych rzeczy! Od dziecka miałam mnóstwo różnych pomysłów na to, kim chcę być. Kto odwiedza mojego bloga, ten wie, że uwielbiam rysować. Chciałam związać z tym moją karierę, ale chyba tak nie miało być, bo jakoś nic konkretnego z tego nie wyszło. Innym razem w dzieciństwie miałam sen, który pamiętam ze szczegółami do dziś (macie takie doświadczenia?) – byłam adwokatem. Możecie wierzyć lub nie, do dziś na widok togi adwokackiej mam ciarki na plecach :). Czemu więc nie poszłam w tę stronę? Chyba przeraził mnie ogrom nauki, długie lata studiowania i bez żalu poddałam się. Po prostu czułam, że będzie to trochę na siłę.

Pamiętam dni, kiedy przed maturą “przeczesywałam” strony uczelni sprawdzając kierunki. I wiecie co? Warto czasami posłuchać swojej mamy, bo to właśnie ona spojrzała mi wtedy przez ramię na pulpit komputera i widząc nad czym się zastanawiam, powiedziała: “Wiesz co? Logopeda to super zawód, bardzo potrzebny. Może to byłby dobry wybór? Pomyśl nad tym“. Tak też zrobiłam – poszłam na te studia W CIEMNO. Nie do końca wiedziałam czym jest logopedia, na czym polega. Pamiętam tylko, że zanim zgłosiłam się na studia, sprawdziłam u logopedy czy wszystko z moją wymową i budową artykulatorów jest OK :).

Początek studiów – czarna magia. Nic nie wiem, ciemno, kryzys. Chyba źle wybrałam. To nie to. Nie ogarnę tego. Ale nie widzę też żadnej alternatywy. Kiedy w życiu mówię A, to zawsze mówię też B. Nie wycofuję się. Tak było także w tym wypadku – kryzys drugiego roku minął sama nie wiem kiedy i od tej pory poczułam jak logopedia “wciąga mnie” kawałek po kawałku, z każdym miesiącem bardziej.

Nagle odkryłam, że mogę wykorzystać swoją pasję do rysowania i to w praktyce. Zaczęłam tworzyć swoje pierwsze pomoce logopedyczne (pamiętam, że mieściły się w pudełku po butach, dziś wypełniają połowę mojego gabinetu 🙂 ). Chciałam działać, nie tylko uczyć się teorii, ale przede wszystkim praktyki. Zaczęłam szukać wolontariatów, dzwoniłam, pisałam maile. Udawało się. Z dziećmi rozumiałam się często bez słów. Tu zdradzę Wam mój sekret – nic tak nie działa na kontakt z dzieckiem jak nasz szczery, pełny uśmiech, u mnie działa on zawsze!

Bywały egzaminy, na które uczyłam się dniami i nocami. Nie ma lekko, to Wam mogę powiedzieć od razu. Nie są to na pewno studia tak wymagające i trudne jak np.: medycyna, ale jest sporo nauki. I jeśli idziecie na logopedię i myślicie, że studia rozpoczną się zajęciami, na których dowiecie się jak wywołać głoskę [k], to czeka Was rozczarowanie. Musicie poznać bardzo dobrze gramatykę języka polskiego. To absolutna podstawa. Będziecie uczyć się m.in.: budowy narządów artykulacyjnych, psychologii, pedagogiki, a później także spadnie na Was mnóstwo przedmiotów logopedycznych (te kwestie pewnie różnią się pomiędzy różnymi uczelniami, ja piszę o moich własnych doświadczeniach).

Skończyłam studia, mając w głowie garść teorii (logopeda musi się uczyć cały czas!) i sporo praktyki. Starałam się popracować, poćwiczyć swoje umiejętności z jak największą ilością dzieci. Może część z Was zapyta dlaczego nie z dorosłymi? Lubię pracę z dziećmi i czuję się w niej dobrze. Nie czuję tego w pracy z dorosłymi. Mówię to zawsze otwarcie i szczerze, jestem logopedą, który specjalizuje się i ma doświadczenie w pracy z dziećmi. Nie jestem od wszystkiego.

dscn0263

A teraz najlepsze – dlaczego kocham swoją pracę? Jest tak, ponieważ myślę sobie, że będąc logopedą, wykonując należycie swój zawód, najlepiej jak potrafię i przede wszystkim, wkładając w to serce i uśmiech, sprawiam, że życie moich Małych Podopiecznych staje się choć trochę łatwiejsze. Czasami odnosimy kolosalny sukces, czasami mniejszy. Czasami terapia idzie nam szybciej, czasami odwrotnie. Ale każdy sukces, każde osiągnięcie mojego Pacjenta to moja największa nagroda. Uśmiech dziecka, jego niedowierzanie “Pani Madziu ja to umiem, ja już mówię RRRRRR!“, szczęście w oczach mamy, wdzięczność rodziców, to coś, co sprawia, że po całym dniu pracy wracam do domu jak na skrzydłach. I może jest też tak, że lubię ten zawód, bo przez to ja sama czuję się też lepiej – szczęście dzieci udziela mi się i czuję się wtedy jak magiczna wróżka. I nigdy, przenigdy nie zamieniłabym swojej pracy na żadną inną 🙂

Bywają gorsze dni, czasami coś nam nie idzie. Dziecko nie chce pracować. Ja nie wiem co robić. Co wtedy? Uśmiech na twarzy, optymistyczne nastawienie i do boju! Szukam, czytam, dopytuję, działamy. A kiedy kompletnie nie wiem co robić, mówię to szczerze i wskazuję specjalistę, który może pomóc.

Teraz mam jeszcze bloga – odkryłam, że to, że lubię pisać, rysować i być logopedą, można połączyć! 🙂


Nie wiem czy zainteresował Was mój dzisiejszy artykuł. Może ktoś odnajdzie w tej historii cząstkę siebie. Mogę Wam podpowiedzieć, że w kwestii wyboru, czy logopedia to zawód dla Was – zawsze idźcie za głosem serca. U mnie to się sprawdziło.

 Jeśli chcecie o coś zapytać, podzielić się swoimi przemyśleniami, to czekam na Wasze komentarze 🙂

Share.

4 komentarze

  1. Cześć, stoję przed wyborem szkoły średniej i nie wiem co wybrac zeby móc później zostać logopeda?

  2. Kinga, wybieraj klasę humanistyczną, bo język polski będzie bardzo potrzebny. Biologia też się przyda, ale głównie polski. Trzymam kciuki! 🙂

  3. Pani Magdo, mam pytanie czy zajmuje się Pani jakąś konkretną działką logopedii czy przyjmuje Pani dzieci z różnymi problemami? Także z roszczepami, jąkaniem, mutyzmem? Logopedia to bardzo szeroka dziedzina i myślę, że dużo z nas staje przed problemem wyboru czym się zająć bo osobiście jestem zdania, że nie można znać się dobrze na wszystkim.. Pozdrawiam!

  4. Magdalena Rybka on

    Oczywiście, że nie można znać się na wszystkim. Można jednak cały czas się uczyć i chcieć znać jak najwięcej. Specjalizuję się w pracy z dziećmi z opóźnionym rozwojem mowy oraz wadami wymowy, jednak pod swoją opieką mam dzieci z wieloma zaburzeniami.

Napisz komentarz