Jak wygląda terapia w moim gabinecie?

0

vacations_01Dziś z innej beczki. O tym jak wygląda terapia w moim gabinecie (powinnam właściwie pisać już – w moich dwóch gabinetach, bo w obu wygląda ona tak samo 🙂 ). Może część rzeczy spodoba Wam się i zainspiruje Was, część możecie uznać za zbędną. Tak czy owak dzisiaj opowiem Wam o moim królestwie 🙂

Każdy Mały Pacjent, który pojawia się u mnie na diagnozie (trwa ona zwykle 60-90 minut) poddany jest mojej wnikliwej obserwacji. Staram się wykorzystać cenny czas maksymalnie, aby dowiedzieć się o Maluchu jak najwięcej. I tu uwaga – nigdy nie odważę się powiedzieć, że poznałam dziecko w pełni po jednnym spotkaniu. Mogę dowiedzieć się dużo, czasem nawet bardzo dużo (czasami nie dowiem się zbyt wiele bo dziecko kompletnie nie współpracuje, ale to przecież też zachowanie diagnostyczne!), ale zawsze zaznaczam, że to nie jest jeszcze pełny ogląd. Moje wstępne wnioski i obserwacje weryfikuję podczas kolejnych spotkań. Na co zwracam uwagę? W zależności od wieku na wiele rzeczy, ale mówiąc krótko, na wszystko. Analizuję sposób dialogu z dzieckiem, formy komunikacji, sytuacje komunikacyjne, badam wnikliwie artykulację (tu znów uwaga, nie używam żadnych konkretnych testów obrazkowych, mam swoje obrazki, z których czasami korzystam aby upewnić się w danej głosce – w pozostałych sytuacjach po prostu rozmawiam i słucham, to sytuacja o wiele bardziej naturalna moim zdaniem niż podczas badania testem, ale to tylko moje zdanie), sprawdzam małą i dużą motorykę, analizę wzrokową i słuchową, pamięć, grafomotorykę, słuch (zarówno fizyczny jak i fonemowy). W między czasie kątem oka  kontroluję sposób oddychania. W dalszej części sprawdzam lateralizację oraz budowę narządów artykulacyjnych. To bardzo ogólny opis, gdybym chciała dokładnie opisać Wam każdy mój ruch, ten post byłby trzy razy dłuższy 🙂

14407969_1187739397957025_1794084831_o

Oprócz badania dziecka, przeprowadzam wnikliwy wywiad z rodzicami. Pytam o wszystko, co może mnie naprowadzić na źródło problemów dziecka i pomóc w terapii. Są pytania bardziej ogólne i te szczegółowe, które wiążą się ściśle z danym dzieckiem. Zawsze pytam o sposób narodzin dziecka, najmniejsze komplikacje przy porodzie, przebieg ciąży, leki, sposób karmienia, ewentualny smoczek czy butelkę. Pytam o otoczenie dziecka (inne dzieci, rodzeństwo), sposoby spędzania wolnego czasu, uczęszczanie do przedszkola. Interesują mnie przebyte choroby (głównie górnych dróg oddechowych) oraz leki, które dziecko zażywa. Na koniec ulubione pytanie – korzystanie z wysokich technologii (TV, tablet, smartfon) 🙂 .

14360246_1187739867956978_338401299_o

Nie tłumaczę rodzicom na bieżąco każdego mojego ruchu. Po wywiadzie i dokładnym zbadaniu dziecka, zbieram wszystkie informacje w całość i wyciągam pierwsze wnioski. Opowiadam co badałam i dlaczego. Informuję rodziców gdzie leży problem, czasami mogę stwierdzić od razu co jest jego źródłem. Następnie opowiadam jak będzie wyglądała terapia. Tłumaczę wszystko dokładnie, ale mam świadomość, że nie każdy rodzic jest w stanie tyle nowych informacji zapamiętać. Dlatego też na kolejnym spotkaniu wręczam plan terapii, w którym opisuję dokładnie wszystkie etapy, ćwiczenia i ich przebieg. Dzięki temu rodzice są spokojni, bo wiedzą jak działać, a ja jestem spokojna, że wszystko staje się jasne 🙂

14394035_1187739987956966_1709951710_o

Rozpoczyna się terapia. Dla mnie standardowym jej wymiarem są spotkania raz w tygodniu, które trwają 60 minut. Każde dziecko przynosi ze sobą zeszyt A4 na każde zajęcia (i zabiera go do domu).

Po co zeszyt?

  1. Sporą część ćwiczeń staram się wklejać do zeszytu, aby rodzice mogli w domu powtarzać materiał z dzieckiem.
  2. Fakt, że coś jest wklejone, zapięte spinaczem powoduje, że materiały mamy wszystkie w jednym miejscu i trudniej będzie je zgubić 😉
  3. Każde spotkanie jest oznaczone datą – zeszyt staje się swego rodzaju „logopedycznym pamiętnikiem”.
  4. Dla rodziców, którzy dopiero uczą się terapii, na marginesie zapisuję co ćwiczyć, jak ćwiczyć krok po kroku.
  5. Ilość zapisanych kartek jest dla dzieci powodem do dumy, często jestem świadkiem, kiedy maluchy chwalą się rodzicom czy dziadkom, jak dużo już potrafią, jak dużo już zrobili i niedługo trzeba będzie pędzić po nowy zeszyt! 🙂
  6. Zdarza się, że czasami robię dłuższe notatki dla rodziców, zapisuję co warto byłoby kupić do pracy w domu konkretnemu dziecku, czasami zapisuję rodzaje innych ćwiczeń, które można wykonać w domu (to głównie sytuacje, kiedy w domu ćwiczy z dzieckiem mama, ale nie może uczestniczyć w naszych zajęciach).

14360464_1187739684623663_778350506_o

Zeszyt zeszytem, ale nie pracujemy tylko w nim. Często korzystamy z gotowych pomocy, czasami uczymy się na podłodze (:) ! ), czasami wykorzystujemy nawet elementy logorytmiki 🙂 Jeśli dziecko ewidentnie „ma zły dzień” (a ma prawo go mieć) – robimy lżejsze zajęcia. Jeśli dziecko marzy o teatrzyku, to jeśli uda nam się znaleźć czas, to robimy teatrzyk (przemycam w nim np.; naukę czytania sylab). Jeśli marzy o piłce, którą zobaczyło w pudełku – kopiemy przez chwilę piłkę do celu, ćwicząc dużą motorykę i koncentrację.

14374604_1187739301290368_416560227_o

Każde spotkanie kończy się wręczeniem „zadania domowego” (brzmi poważnie, ale spokojnie – to drobne ćwiczenia do pracy w domu) – zwykle kserujemy karty pracy, dajemy tekst do ćwiczeń czytania, to zdecydowanie zależy od problemów Ucznia. Często są to moje autorskie rysunki i pomoce logopedyczne – jeśli chcecie je zdobyć są tutaj 🙂

Na koniec rytualne już zamknięcie zajęć – naklejka 🙂 Po wspólnej nauce i zabawie, dziecko wybiera sobie naklejkę, którą często (no właśnie!) nakleja na swoim zeszycie 🙂

14375359_1187754134622218_1424172270_o

Tak w wielkim skrócie wyglądają zajęcia w Gabinecie Logopedycznym „Rybka”. Czasami praca wre i zrobimy mnóstwo ćwiczeń, czasami idzie nam ciężko, ale zawsze staramy się iść do przodu! Najmniejsze sukcesy moich Małych Uczniów są dla mnie największą satysfakcją i dają tyle energii do pracy! 🙂

 

Share.

Komentarze wyłączone.